Obrazy olejne to prezenty, które przetrwaja pokolenia...to najepsza inwesycja w czasach kryzysu...
 
STRONA GŁÓWNA LINKI   GALERIE O MNIE PROMOCJA INNE

MARYNISTYKA

PLAŻA

KRAJOBRAZ KONIE PORTRET KWIATY TANIEC

 

PORTRET OLEJNY-  na płótnie

 

Tego działu nie trzeba komentować..

 

######### #########

 

 

 

 

 

"Portret"

50x70cm

350zł

"Kobieta z papierosem"

50x60cm

Sprzedany

 

"Hrabina Potocka - przejażdżka po plaży"

73x54cm

Sprzedany

"Przemek - ostatni samuraj"

50x60cm

Sprzedany

 

"Portret olejny w zieleniach"

50x60cm

Sprzedany

   
         

"Portret olejny"

50x60cm

Sprzedany

"Portret olejny dziewczynki na różowym tle"

50x60cm

Sprzedany

"Portret olejny"

70x60cm

Sprzedany

 

   
         
         
         
         
         

Anegdoty o malarzach:

Wierna kopia

Starogrecki malarz Zeuxis namalował kiść winogron tak łudząco, że wróble próbowały siadać na niej i dziobać winogrona. Współczesny z nim malarz Parrhasios zaprosił go do swej pracownl, by pokazać swój nowy obraz. Obraz był zakryty płótnem. Kiedy jednak Zeuxis chciał zdjąć płótno, okazało się, że było ono malowane. Portret Papieża Pawła III malowany przez Tiziana był tak podobny, że gdy artysta wystawił go w oknie, by prędzej wysechł, przechodnie składali mu ukłony. Wohlgemuth, malarz niemiecki z 15 w, malował archanioła Gabriela w swoim "Zwiastowaniu". Kiedy po przerwie obiadowej wrócił do pracy na czole Gabriela siedziała mucha, która napróżno usiłował spędzić. W czasie przerwy muchę tę namalował uczeń jego Albrecht Durer.

***

Pierwszy portret pamięciowy

Annibala Carracci Włocha z XVI wieku i jego ojca napadli w czasie wycieczki bandyci i doszczętnie obrabowali. Artysta namalował z pamięci tak wierne portrety bandytów, że na tej podstawie zostali oni ujęci i ukarani.

***

Nikt nie chce być małpą

Angielski malarz XVIII w. Hogarth portretował raz lorda gruntownie brzydkiego. Kiedy lord portretu nie chciał przyjąć, zmusił go Hogarth do tego groźbą, że przemaluje ubranie jego na brunatne futro, doda do tego ogon i ofiaruje właścicielowi galerii małp jako reklamę. Wobec takiej perspektywy lord zapłacił umówioną cenę.

***

Płowienie obrazów

Michał Anioł, któremu zarzucano, że Medyceusze na grobowcach w kościele św. Wawrzyńca we Florencji nie są do siebie podobni – twierdził, że nie należy się tym przejmować, bo po upływie stu lat już każdy portret jest podobny.

***

Michał Anioł przedstawił Cosimo Medici jako pięknego mężczyznę, chociaż ten w rzeczywistości był garbaty.
- Kto będzie o tym wiedział za 500 lat? - wytłumaczył zdumionym rodakom.

***

Najmniejsze figurki

Miniaturzysta Giulio Clovio, jak pisze Vasari, malarz renesansu i autor dzieła o artystach swej epoki – malował figurki, które nie będąc większymi od małej mrówki, odznaczały się portretowym podobieństwem.

***

Pewien fryzjer goląc nestora rysowników polskich, Kazimierza Grusa, skaleczył go boleśnie w policzek.
- To wszystko przez wódkę - zawołał oburzony Grus, znając skłonności fryzjera do kieliszka.
- Tak jest, proszpana - odpowiedział golibroda - od wódki skóra robi się bardzo twarda.

***

Po wojnie Grus zamieszkał w Łodzi. Pewnego razu, kiedy w towarzystwie majora radzieckiego spożywał obficie zakrapianą kolacje, będąc nieco podchmielonym, zwrócił się do swego współbiesiadnika:
- Kochany majorze, wyzwoliliście nas od Niemców, wdzięczni wam jesteśmy ogromnie. Ale powiedz mi, majorze, kto nas od was wyzwoli?
Major, posiadający jak się okazało poczucie humoru, odpowiedział:
- Pożywiosz, uwidisz - i uściskał Grusa serdecznie.

***

Kiedy pewnego razu Grus przyszedł na cotygodniowe zebranie rysowników w redakcji „Szpilek”, redaktor naczelny skłonił się przed nim i zaanonsował:
- Oto Kazimierz Grus, nestor satyry polskiej, tylko 10 lat młodszy od Jerzego Zaruby (w rzeczywistości Grus był starszy o 6 lat).
A wtedy Grus zawołał:
- Mógłbym być ojcem Jerzego, ale nie chcę...!
-

***

W czasie przerwy w obradach II Ogólnopolskiego Konkursu Satyry Grus zwrócił się do ówczesnego premiera, Józefa Cyrankiewicza z prośbą, o pożyczkę 50 złotych na obiad. Chciał w ten sposób zademonstrować, ze los artysty w Polsce, nie jest lekki. Premier był bardzo stropiony, bo jak okazało się, nie nosił przy sobie pieniędzy. Ktoś z towarzyszących mu osób poratował go i po chwili Grus z tryumfem potrząsnął otrzymanym banknotem.

 

 

 

 

Krzysztof Kloskowski © 2007

 WSZELKIE  PRAWA  ZASTRZEŻONE